Strona główna Baza WIedzy ABC Trychologa Kiedy wypadanie włosów przestaje być fizjologią? Sygnały, których nie warto ignorować

Kiedy wypadanie włosów przestaje być fizjologią? Sygnały, których nie warto ignorować

Kobieta w lustrze. Na pierwszym planie szczotka i garść włosów ze szczotki
Kiedy wypadanie włosów przestaje być fizjologią

Włosy wypadają każdemu z nas. To naturalne i jest częścią ich cyklu życia. Problem zaczyna się wtedy, gdy nagle zauważamy, że włosów na szczotce jest zdecydowanie więcej niż wcześniej, po myciu zostaje ich dużo w odpływie, kucyk staje się wyraźnie cieńszy albo przedziałek zaczyna wyglądać inaczej.

I właśnie wtedy najczęściej pojawia się pytanie: co zastosować?

Nowy szampon? Wcierkę? Suplement? Ampułki?

Z punktu widzenia trychologii zaczęłabym jednak od zupełnie innego pytania: dlaczego włosy zaczęły wypadać właśnie teraz?

Bo wypadanie włosów samo w sobie nie mówi nam jeszcze, z jakim problemem mamy do czynienia.

Nie każdy włos znaleziony na szczotce powinien niepokoić

Mieszek włosowy pracuje cyklicznie. Włos rośnie, przechodzi przez kolejne etapy swojego cyklu, a na końcu wypada. Na jego miejscu może rozpocząć się wzrost kolejnego włosa. Dlatego samo znalezienie włosów podczas mycia czy czesania nie oznacza jeszcze, że dzieje się coś złego.

Często spotykamy się z informacją, że człowiek powinien tracić określoną liczbę włosów dziennie. W praktyce takie liczenie może być bardzo mylące. Osoba myjąca włosy codziennie zauważy coś zupełnie innego niż osoba, która robi to raz na kilka dni. Przy długich włosach nawet niewielka ich liczba może wyglądać bardzo niepokojąco. Znaczenie ma również sposób czesania i stylizacja.

Dlatego bardziej niż konkretna liczba interesuje mnie zmiana. Jeżeli przez długi czas podczas mycia widzieliśmy podobną ilość włosów, a od kilku tygodni jest ich zdecydowanie więcej, warto zastanowić się, dlaczego tak się stało.

„Wypadają mi włosy” może oznaczać różne rzeczy

To zdanie słyszymy bardzo często, ale kryją się za nim zupełnie różne problemy.

Czasem rzeczywiście obserwujemy nagłe, nasilone wypadanie. Włosów jest dużo na szczotce, ubraniu czy podczas mycia. Innym razem włosy nie wypadają w sposób, który zwraca szczególną uwagę, ale z miesiąca na miesiąc fryzura traci objętość. Przedziałek robi się szerszy, skóra głowy staje się bardziej widoczna, a włosy wydają się coraz cieńsze.

Jeszcze czymś innym jest łamanie się włosów na długości. Wtedy możemy mieć wrażenie utraty włosów, choć problem nie dotyczy bezpośrednio ich wypadania z mieszków.

Dlatego zanim zaczniemy działać, dobrze jest ustalić, co właściwie się zmieniło.

Włosy zaczęły wypadać dzisiaj? Przyczyna mogła pojawić się wcześniej

To jedna z rzeczy, o których wiele osób nie wie. Przy nasilonym, rozproszonym wypadaniu włosów warto cofnąć się pamięcią nie o kilka dni, ale nawet o kilka miesięcy.

Dobrym przykładem jest telogen effluvium, czyli łysienie telogenowe. Zwiększona utrata włosów może pojawić się z opóźnieniem w stosunku do czynnika, który zaburzył ich cykl.

Dlatego warto zapytać: co działo się wcześniej? Czy była choroba z wysoką gorączką? Operacja? Silny lub długotrwały stres? Duża utrata masy ciała? Bardzo restrykcyjna dieta? Poród? Zmiana leków? Inne istotne wydarzenie dla organizmu?

W ostrym łysieniu telogenowym nasilone wypadanie może stać się widoczne dopiero po około dwóch–trzech miesiącach od czynnika wyzwalającego. I nagle coś, co na pierwszy rzut oka wydawało się zupełnie niezwiązane z włosami, zaczyna mieć znaczenie.

Właśnie dlatego dobrze zebrany wywiad jest tak ważny. Rozpoznanie przyczyny i diagnoza medyczna, gdy są potrzebne, należą jednak do lekarza.

A jeśli włosów nie wypada dramatycznie, ale jest ich coraz mniej?

To sytuacja, której również nie należy lekceważyć.

W łysieniu androgenowym jednym z kluczowych procesów jest miniaturyzacja mieszków włosowych. W kolejnych cyklach mogą one produkować włosy coraz cieńsze i krótsze. Człowiek nie zawsze zauważa wtedy spektakularne wypadanie. Częściej dostrzega coś innego: kiedyś przedziałek był węższy, kucyk grubszy, a skóra głowy mniej widoczna.

Co więcej, jeden problem nie wyklucza drugiego. Możliwe jest współistnienie procesu miniaturyzacji i dodatkowego epizodu nasilonego wypadania telogenowego.

Takie obserwacje mogą wskazywać kierunek dalszej oceny, ale rozpoznanie rodzaju łysienia, szczególnie gdy podejrzewana jest choroba, wymaga właściwej diagnostyki medycznej.

Co daje nam trichoskopia?

Trichoskopia pozwala obejrzeć włosy i skórę głowy w powiększeniu. W ocenie trychologicznej jest bardzo wartościowym narzędziem, ponieważ pozwala zobaczyć cechy, których nie da się prawidłowo ocenić gołym okiem.

Można zwrócić uwagę między innymi na średnicę włosów, jej zróżnicowanie, obecność bardzo cienkich włosów, jednostki mieszkowe oraz wygląd samej skóry głowy. W literaturze dotyczącej łysienia androgenowego opisuje się m.in. zróżnicowanie średnicy włosów, włosy typu vellus oraz określone cechy okołomieszkowe.

Ale jest tu ważne „ale”.

Trichoskop nie jest urządzeniem, które po wykonaniu jednego zdjęcia podaje gotową diagnozę. Obraz należy interpretować razem z historią problemu, objawami i całościową oceną skóry głowy. Jeżeli pojawiają się cechy sugerujące chorobę wymagającą diagnostyki medycznej, właściwym kolejnym krokiem jest konsultacja lekarska.

Nie patrzmy tylko na włosy. Popatrzmy również na skórę

Kiedy włosy zaczynają wypadać, cała uwaga naturalnie skupia się właśnie na nich. Tymczasem skóra głowy potrafi przekazać bardzo dużo informacji.

Czy swędzi? Czy pojawiło się pieczenie albo ból? Czy występuje intensywne łuszczenie? Rumień? Strupy? Zmiany zapalne?

Nie wszystko, co dzieje się na skórze głowy, można sprowadzić do źle dobranego szamponu. Szczególnej uwagi wymagają wyraźnie odgraniczone miejsca pozbawione włosów, nasilony stan zapalny oraz sytuacje, w których obraz skóry może sugerować proces prowadzący do trwałego uszkodzenia mieszków.

W takich przypadkach nie eksperymentowałabym z kolejnymi kosmetykami. Potrzebna jest konsultacja dermatologiczna.

Dla mnie odpowiedzialna trychologia oznacza również umiejętność powiedzenia: tutaj potrzebny jest lekarz. Trychologia i dermatologia nie powinny ze sobą konkurować. W wielu problemach dotyczących włosów właściwa współpraca specjalistów jest po prostu najlepszą drogą.

„Jakie badania mam zrobić na włosy?”

To jedno z pierwszych pytań pojawiających się przy wypadaniu włosów.

Nie istnieje jednak jeden idealny „pakiet na włosy”, który powinien wykonać każdy. Badania mają największy sens wtedy, gdy wiadomo, czego szukamy i dlaczego.

W zależności od wywiadu, objawów i stanu zdrowia lekarz może zdecydować o ocenie określonych parametrów, np. związanych z gospodarką żelazową czy funkcjonowaniem tarczycy. U innej osoby potrzebne może być zupełnie inne postępowanie.

Nie jestem zwolenniczką wykonywania ogromnej listy badań tylko dlatego, że wypadają włosy. Podobnie podchodzę do suplementacji.

Suplement „na włosy” nie jest odpowiedzią na każdą przyczynę ich wypadania. Żelazo, cynk, witamina D czy inne składniki nie powinny być przyjmowane według zasady: „może pomoże”. Jeśli istnieje podejrzenie niedoboru, warto go odpowiednio ocenić, a dalsze postępowanie ustalić zgodnie z rzeczywistą potrzebą i – jeśli jest to wskazane – z lekarzem.

Szampon przeciw wypadaniu włosów – czy wystarczy?

Chciałabym, żeby odpowiedź była tak prosta.

Dobry szampon ma znaczenie. Powinien prawidłowo oczyszczać i być dopasowany do potrzeb skóry głowy. Przy konkretnych problemach odpowiednio dobrana pielęgnacja może być ważnym elementem całego postępowania.

Ale szampon pozostaje przede wszystkim produktem stosowanym na powierzchnię skóry. Jeżeli problem wynika z zaburzenia cyklu włosowego, postępującej miniaturyzacji mieszków albo choroby, sama zmiana szamponu nie usuwa przyczyny.

Jeszcze większy chaos pojawia się, gdy ze strachu przed utratą włosów zaczynamy stosować wszystko jednocześnie: nowy szampon, dwie wcierki, olejek, peeling, suplement i jeszcze preparat polecony w mediach społecznościowych.

Jeżeli skóra po dwóch tygodniach zacznie piec albo swędzieć, trudno nawet ustalić, który produkt był przyczyną. A jeśli wypadanie się zmniejszy – również nie wiemy, co rzeczywiście miało znaczenie.

W pielęgnacji skóry głowy więcej nie zawsze znaczy lepiej.

Kiedy warto zgłosić się do specjalisty?

Nie warto czekać miesiącami, jeśli ilość wypadających włosów wyraźnie zwiększyła się i taki stan się utrzymuje; zauważalnie zmniejsza się gęstość włosów; przedziałek staje się coraz szerszy; zmienia się linia włosów; pojawiają się wyraźnie odgraniczone miejsca bez włosów; skóra głowy swędzi, piecze, boli albo występują na niej nasilone zmiany; wypadaniu włosów towarzyszą inne niepokojące objawy albo problem pojawił się nagle i trudno znaleźć jego przyczynę.

Szczególnie ważna jest szybka konsultacja dermatologiczna, jeżeli istnieje podejrzenie łysienia bliznowaciejącego. W tej grupie chorób może dochodzić do nieodwracalnego uszkodzenia mieszków włosowych, dlatego czas ma znaczenie.

Najpierw przyczyna, później działanie

Gdy widzimy coraz więcej włosów w odpływie, trudno zachować spokój. Chcemy coś zrobić natychmiast – najlepiej kupić produkt, który zatrzyma problem. Rozumiem tę reakcję. Ale właśnie wtedy warto zatrzymać się przed półką pełną preparatów „na wypadanie” i zadać sobie kilka pytań.

Czy rzeczywiście wypada więcej włosów niż wcześniej? Od kiedy? Czy zmieniła się ich gęstość? Co działo się z organizmem kilka miesięcy temu? Jak wygląda skóra głowy? Czy są inne objawy?

Dopiero z tych informacji zaczyna powstawać pełniejszy obraz.

Trychologia daje możliwość dokładniejszego przyjrzenia się włosom i skórze głowy, ale równie ważne jest świadome określenie momentu, w którym potrzebna jest diagnostyka lekarska. Nie istnieje jeden szampon, jedna wcierka ani jeden suplement odpowiedni dla każdej osoby z wypadającymi włosami.

Najpierw trzeba spróbować zrozumieć, dlaczego włosy wypadają. Dopiero później można rozsądnie zdecydować, co robić dalej

Piśmiennictwo
1. Rebora A. Telogen effluvium: a comprehensive review. Clinical, Cosmetic and Investigational Dermatology. 2019;12:583–590. doi:10.2147/CCID.S200471.
2. Asghar F, Shamim N, Farooque U, Sheikh H, Aqeel R. Telogen Effluvium: A Review of the Literature. Cureus. 2020;12(5):e8320. doi:10.7759/cureus.8320.
3. Malkud S. Telogen Effluvium: A Review. Journal of Clinical and Diagnostic Research. 2015;9(9):WE01–WE03. doi:10.7860/JCDR/2015/15219.6492.
3. Kuczara A, Waśkiel-Burnat A, Rakowska A, Olszewska M, Rudnicka L. Trichoscopy of Androgenetic Alopecia: A Systematic Review. Journal of Clinical Medicine. 2024;13(7):1962. doi:10.3390/jcm13071962.
5. Vujovic A, Del Marmol V. The Female Pattern Hair Loss: Review of Etiopathogenesis and Diagnosis. BioMed Research International. 2014;2014:767628. doi:10.1155/2014/767628.
6. Inui S. Trichoscopy for common hair loss diseases: algorithmic method for diagnosis. Journal of Dermatology. 2011;38(1):71–75. doi:10.1111/j.1346-8138.2010.01119.x.